niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 21

Obudziłam się z samego rana przez płacz Majki. Ale nie jako Ivy Dare zwykła dziewczyna tylko Ivy Dare narzeczona Neymara da Silvy Santosa Juniora matka jego córki. Ponad rok temu nie pomyślałabym że będę go znała a dziś? Jestem jego całym światem. Kocham go taką samą miłością jaką darze Daviego i Majkę. Heh pewnie Davi będzie z Kają a Maja z Fabiankiem. Ciekawie by było. Wstałam z łóżka i uspokoiłam dziewczynkę.
-Mama.-powiedziała.
-Dobrze już idziemy wszamać coś.-wzięłam ją na ręce i zeszliśmy na dół. Mała wypiła całą butelkę mleka i po chwili na dół wszedł Davi.
-Hej mamusiu hej siostrzyczko.-pocałował nas i usiadł do stołu.-Zrobisz na śniadanie naleśniki?-zrobił duże oczy.
-No pewnie.- Wsadziłam małą do kojca a ona zaczęła się bawić się zabawkami. Zaczęłam robić ciasto naleśnikowe. Po dłuższej chwili miałam usmażone.
-A co tu tak ładnie pachnie.-powiedział Ney przytulając mnie od tyłu.
Ten dzień na prawdę zaczynał się świetnie.
-Tata!
-Co jest łobuzie?-spytał
-Pójdziemy dziś na lody?-spytał
-Oj my z mamusią cie chyba za bardzo rozpieszczamy.-zaśmiał się
-Wcale że nie. Tylko dajecie mi to czego chce.-uśmiechnął się dumnie.
-To jest właśnie rozpieszczanie.-zaśmiałam się i dokończyłam smażenie naleśników.
Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy na spacer i obiecane lody.
-Neymar hej kochanie.-powiedziała znienawidzona prze ze mnie osoba. Rzuciła mu się na szyję i zaczęła całować. Odsunęłam ją od niego jednym szarpnięciem.
-Co ty tu robisz szmato?-powiedziałam Davi odszedł z Mają na plac zabaw więc nie musiałam ograniczać mojego słownictwa.
-Nie do ciebie mówiłam szmato.-znowu uwiesiła się na Neymara ale tym razem on ją odepchnął.
-Phoebe co ty do cholery odpierdalasz?-powiedział.-Zostaw mnie i moją narzeczoną w spokoju.-powiedział po czym mnie przytulił i poszliśmy do dzieci. Nazwał mnie swoją narzeczoną jakie to słodkie. Tego dnia nie zepsuje mi nawet ta popierdolona szmata.
-Mamusiu tatusiu Maja płacze.-Davi podjechał z wózkiem. Wzięłam małą na rączki i nie dało się jej uspokoić.
-Ooo nasza mała Majka rośnie.-powiedziałam z uśmiechem.
-Co jej jest?
-Ząbkuje.-powiedziałam i podałam małej gryzaka. Po niedługiej chwili się uspokoiła.
Chodziliśmy po parku a do Neya zadzwonił jakiś telefon.
-Halo?
-...
-A siema stary. Co jest?
-...
-Ooo to super. No chyba jak stoisz pod drzwiami to nikogo nie ma. Niedługo wrócimy z Ivy i dzieciakami.
-...
-Oj zobaczysz.
Rozłączył się i przytulił mnie.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Znowu? Co raz bardziej mnie zaskakujesz Santos.-zaśmiałam się.
-To fajnie ale musimy już wracać.-wyszczerzył się.
-No okej. I tak muszę małą nakarmić. Spojrzałam na zegarek i była 15.
Poszliśmy do domu a pod drzwiami siedział nie kto inny jak Gustavo.
-Siema.-krzyknął a ja się na niego rzuciłam.
-Lima jak ja cię dlugo nie widziałam. 
-To jednak jesteście znowu razem. A już myślałem że będę miał u ciebie jakieś szanse.-puścił mi oczko
-Ej ja to wszystko słyszę.- powiedział Ney podjeżdżając z Majką.
-Wiem wiem stary.-zaśmiał się przyjaciel mojego narzeczonego. Kurde jak to fajnie brzmi.-A co to za ślicznotka.-powiedział kiedy zaglądął do wózka.
-A to nasza córeczka Majka.-zapodał Ney.
-Śliczna ee po tatusiu.-powiedział Gustavo.
-No chociaż jeden sie ze mną zgadza.
Weszliśmy do środka i poszłam robić herbatę.  Kiedy czekałam na wodę zadzwonił mój telefon. Dzwonił Fabregas.
-No hej Fabsiu co tam?
-Chciałbym cię i Neymara zaprosić do mnie na kolacje.
-Wiesz dziś przyjechał do nas Gustavo i nie wiem czy się wyrobimy?
-No ale mi chodzi o jutro.
-O jutro? A no chyba że. Nie no spoko wpadniemy. A jest jakiś określony powód?
-Poznacie kogoś.  Papatki mała.  -Rozłączył się i tyle go słyszalam.
Poszłam do salonu z herbata a Gustavo trzymał Maje że sprężynkowała na nóżkach. Wypiliśmy herbatę a Lima się już zwijał.
-Następnym razem wpadniesz na dłużej. -uśmiechnęłam się do niego.
-Pa Majcia. Na razie łobuzie.-pożegnał się z dziećmi potem z nami. Kiedy nasz przyjaciel wyszedł usiadłam z Neymarem na kanapie i oglądaliśmy jak Majka próbuje raczkować. 
-Jesteśmy jutro zaproszeni na kolacje.-powiedziałam przytulając się do Neymara.
-Taa? A do kogo?
-Do Fabregasa. Mamy kogoś poznać. 
-O no to super. A z dziećmi czy bez? 
-Chyba bez bo mówił że zaprasza Ciebie i mnie.-po chwili dostałam sms od Fabsia.-O o wilku mowa. 
Zapomniałem ci powiedzieć. Davi i Majka są też mile widziani. :) :) 
-A jednak dzieci też idą.-zaśmiałam się. 
Była godzina 17;30 na prawdę nudziliśmy się. dzieci spały na podłodze. 
-Wiesz? Może pójdę po Louisa i chłopaków zajmą się dziećmi a my powłóczymy się po mieście. Co o tym myślisz?
-Dobry pomysł. A nie lepiej zadzwonić?
-Nie przejdę się.-pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Byłam koło domu mojego przyjaciela i usłyszałam szybko jadący samochód potem pisk opon uderzenie ból. Po wszystkim widziałam tylko ciemność, pustkę. Kompletne zero. 

____________________________________________________________________-

Mam nadzieję że nie jesteście źli że Ivy miała wypadek :D 
Rozdziały będę pisała trochę krótsze bo nwm czy z dłuższymi dojadę do 30 przed początkiem roku szkolnego. W roku szkolnym rozdziały rzadko będą się pojawiały bo wiecie. Nowa szkoła więcej lekcji. Nie wiem czy ktoś wie ile w technikum jest nauki :( A ja do kujonów nie należe xD 

Kiski lofki :* :* <3 <3



czwartek, 7 sierpnia 2014

Ogłoszenia parafialne

patrzam patrzam na mojego bloga a tam??
Ponad 2000 
odwiedzin :D 

Nawet nie wiecie jak się cieszę :D 

Dziękuje wszystkim co czytają to opowiadanie :D 

Zostawiacie po sobie jakiś ślad w formie komentarzy 

Każdy z nich mnie cieszy nawet nie wiecie jak bardzo :D 

Kocham was przy okazji...

Zapraszam na 20 rozdział :D 
Przed chwila dodałam :D 


Kiski :* :* :* Lofki <3 <3 <3 

Rozdział 20

Obudziły mnie ciepłe słoneczne promienie i pocałunki Neya które zostawiał na mojej szyi. Skumałam że ma trening o 15 czyli jest 14 i zaraz pojedzie.
-Wstawaj śpioszku.-powiedział kiedy zobaczył że moje oczy się lekko otworzyły.
-Dałeś dzieciom jeść?-spytałam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Tak. Powiem ci, Maja zrobiła niezły koncert a ciebie się za chiny nie dało dobudzić.-zaśmiał się.-Za chwilę jadę na trening a wieczorem cię gdzieś porywam.-pocałował mnie czule.
-A gdzie?
-A to niespodzianka. Dobra ja już muszę lecieć.-pocałował mnie i podszedł do łóżeczka naszej córeczki wziął ją na ręce pocałował w czółko i położył ją koło mnie.-Niedługo jestem moje laski.-zaśmiał się i pocałował nas po razie.-Davi łobuzie widzimy się później.-krzyknął a po chwili mały blondyn był obok nas.
-Papa tatusiu.- Davi powiedział i wskoczył do Neya na ręce.
Ney wyszedł a ja bym poszła dalej spać gdyby nie Davi.
-Mamusiu a idziemy do Louisa?
-Za godzinę.
-Niee. Chodźmy teraz.-ciągnął mnie za rękę więc nie miałam innego wyjścia.
-No dobrze.-powiedziałam.-Przypilnuj Majki a ja idę się umyć.
-Dobrze.-powiedział i położył się obok swojej siostrzyczki.
Ja w tym czasie umyłam się uczesałam ubrałam i zrobiłam lekki makijaż. Weszłam do sypialni a tam Davi próbował ubrać Maje.
-Mamusiu. Nie mogę jej ubrać. Wierci się i nie idzie noo.-powiedział i wydął usteczka.
-To może ja spróbuję.-powiedziałam i po 5 minutach dziewczynka była ubrana.
-Jesteś niesamowita.-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Wiem. A teraz ubierzemy ciebie.-poszłam z chłopcem do jego pokoju i kazałam mu wybrać ciuchy które chce ubrać a po niedługiej chwili miał je już na sobie.
-To idziemy do Louisa?
-Tak idziemy.-powiedziałam kiedy brałam dziewczynkę na ręce.
Wsadziłam małą do wózka i skierowaliśmy się do domu Louisa. On już nie jest mój. Mój dom jest tam gdzie Neymar, Davi i Maja. Nie potrzebuje nic więcej. Byliśmy pod domem moich przyjaciół a Davi bez pukania wszedł do środka. Po chwili wrócił i wtulił się w moje nogi.
-Tam jest 4 obcych panów a Louisa nigdzie nie widziałem. 
-To jego przyjaciele nie bój się.-weszliśmy do domu a Louis był już na dole.
-Hej łobuzie.-Powiedział Tomlinson biorąc Daviego na ręce.
-A co to za pany?-spytał patrząc na 4/5 1D
-To są moi przyjaciele. Zayn Harry Liam i Niall. Przedstawił ich a każdy się przywitał.
-Zobaczcie jaką mam śliczną siostrzyczke.-powiedział mały Brazylijczyk i przyprowadził wózek bliżej
-Jaka śliczna po mamusi.-powiedział Liam kiedy wziął Majkę na ręce.
-Wcale nie bo po tatusiu.-powiedziałam jak dziecko. 
-Oj tam majaczysz.- powiedział Harry przejmując małą od Liama.
Mała była rozchwytywana a ja grałam z Davim w Fifę. Skubany ograł mnie. Była 16 i zawsze o tej porze wychodziłam z małą na spacer.
-Okej chłopacy idziemy z małą na spacer.-powiedziałam i wzięłam Maje na ręce. -Chodź do mamusi.
-Mama.-powiedziała mała co mnie bardzo mile zaskoczyło.
-Ona mówi?!-zdziwiło się całe 1D 
-No też mnie to zdziwiło bo ma 7 miesięcy. Maja powiedz tata.
-Mama.-cieszyła się jakby dostała lizaka. 
-Okej idziemy na spacer.-wsadziłam małą do wózka i wyszliśmy z domu. Davi chciał poprowadzić wózek więc pozwoliłam mu. 
Zadzwoniłam do Neya.
-Hej skarbie.-powiedział dosyć zmachany.
-Hej. Przerwa?
-Noo. Enruiqe daje nam wycisk.
-Enruiqe?
-Noo mamy nowego trenera. 
-Woow. 
-A chciałaś coś? Bo za chwilę mamy koniec przerwy.
-Jak wrócisz do domu to mam dla ciebie niespodziankę. A gdzie mnie porywasz?
-A to niespodzianka tylko ubierz się na luzie bo pogramy w nogę. Dobra mamy koniec przerwy. Pa kochanie. Ucałuj dzieciaki. Kocham.
-Kocham.
Rozłączyłam się i gadałam z chłopakami. Nie wiem co kombinuje ale chyba chciał żebyśmy byli sami. Ale nie wiadomo.
-A wy w ogóle jeszcze śpiewacie?-spytałam bo długo ich w radiu nie słyszałam.
-Powiem że rzadko. Mamy niedługo trasę ale coraz to inne zespoły się pojawiają i 1D gaśnie.-powiedział smutno Zayn.
-Ejj. Jak spadniecie na dno to pamiętajcie że od tego dna można się jeszcze odbić.-uśmiechnęłam się do nich.
Gadaliśmy długo. Mała zasnęła a Davi chciał iść na lody więc tak zrobiliśmy. Po zjedzonych lodach poszłam do domu była już 19 więc Ney powinien już być. W domu zobaczyłam go rozwalonego na kanapie.
-Tata!-krzyknął Davi ale tak żeby nie obudzić Mai. Spojrzałam do wózka a mała i tak nie spała. Aż dziwne że jak się obudziła nie płakała. Wzięłam ją na ręce i podeszłam do Neya. Dałam mu słodkiego buziaka.
-A teraz słuchaj. Majka powiedz mama.-Mała nic nie powiedziała
-Sądzisz że 7 miesięczna dziewczynka mówi?-powiedział biorąc Maję na ręce.-Davi powiedział pierwszy raz mama jak miał półtora roku.
-Czekaj. Majcia powiedz ma-ma.
-Mama.-powiedziała i klasnęła rączkami.
-Ooo jak słodko.-powiedział. Widząc tak szczęśliwego Neymara nigdy nie widziałam. Cieszy mnie to. Po chwili rozległo się po domu pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć a tam stał Leo Anto i Thiago.
-Hej hej hej. Przyszliśmy się zająć dziećmi.-powiedziała z szerokim uśmiechem Roccuzo.
-A to tak to wymyśliłeś.-odwróciłam się do Neya bo podszedł z Mają do drzwi.
-Nie marudź tylko idź się przebrać. Pogramy sobie nauczę cie nowego triku.- Powiedział  z uśmiechem.
Poszłam się przebrać jak gramy w nogę zawsze ubieram to samo czyli jego koszulkę z pierwszego meczu w Barcy i czarne spodenki. Włosy uczesałam w wysokiego kitka. Dziwne. Odkąd pojawiła się Maja to moja prawie że codzienna fryzura. Zeszłam na dół a Ney wyciągnął mnie od razu z domu. Po 15 minutach byliśmy na naszym boisku. Na środku stał niewielki stolik a droga do niego była usłana różami. Co on kombinuje?
-Ejj. Przecież mieliśmy grać.-nic nie powiedział tylko wziął mnie na ręce i zaniósł na miejsce. Usiadłam a on na przeciwko.
-Co ty kombinujesz Santos?-spytałam z uśmiechem
-Po prostu ciesze się że mam Ciebie Daviego Majkę. Kocham was i nigdy bym nie chciał was stracić. Mam do ciebie jedno pytanie. Wstał wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko i uklęknął na kolano.
-Uczyniłabyś mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi zostając moją żoną?-spytał. W tym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nic nie odpowiedziałam tylko rzuciłam się na niego i zaczęliśmy się całować. Leżeliśmy na trawie patrząc na niebo które robiło się coraz ciemniejsze.
-Czyli znaczy że nie?-spytał z udawanym smutkiem.
-Nie drażnij mnie.-zaśmiałam się i dźgnęłam go w żebra. Założył mi piękny pierścionek na serdeczny palec.
-Kocham cię.-przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę.
-Też cię kocham. Ale gdybym wiedziała bym jakoś ładniej się ubrała.
-Nie właśnie o to mi chodziło żebyś była ubrana tak jak wtedy kiedy się poznaliśmy. Nie obchodziło mnie jak wyglądasz bo od razu mi zaimponowałaś. Miałaś w sobie to coś że zechciałem cię poznać. Nie ważne czy będziesz stara brzydka dla mnie zawsze będziesz tą samą łamagę która nie potrafiła zrobić przewrotki.
Pogadaliśmy dosyć długo zjedliśmy kolacje i poszliśmy do domu. Nigdy nie pozwolę by ktoś mi go odebrał.
-Kochasz mnie?-spytałam.
-No pewnie że tak.
-To wykrzycz to całemu światu.
-Kocham cię.-szepnął mi na ucho
-Miałeś to wykrzyczeć całemu światu.
-Ty jesteś moim całym światem.-powiedział i mnie namiętnie pocałował.-Ty też wykrzycz to całemu światu.
-Nie muszę. Mój cały świat to wie.-pocałowałam go tak jakby to miał być nasz ostatni pocałunek.

_______________________________________________________________________-

I jest kolejny :D
Mam nadzieje że lepszy od ostatniego :)
Kiski lofki :* :* <3 <3 

środa, 6 sierpnia 2014

VBA

1. Podziękować nominującemu blogerowi ;
2. Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award na swoim blogu ;
3. Ujawnić 7 faktów o sobie ;
4. Nominować 7 (lub więcej) blogów ;
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów .




                                            Bardzo dziękuję za nominacje Alex J.
To moja pierwsza nominacja i bardzo się nią jaram :) 

 O mnie 

1, Mam na imię Dominika mam 15 lat (za kilkanaście 16 dokładnie 21 sierpnia :P)
2. Kocham Fc. B. i Neymara :3
3. Kocham rysować i pisać opowiadania
4. Mam psa, 5 kotów i królika
5. Mam bujną wyobraźnie
6. Mam swoją stronę na Fb.(Photography xoxo)
7. Jestem Neymarzetes i kiedyś byłam directioners i nadal trochę jestem :) 




Nominuję :D 

http://nir-mi-love-forever.blogspot.com
http://niekomentuj.blogspot.com
http://dzis-czekajac-na-cud.blogspot.com
http://njr-d.blogspot.com
http://njr-mi-amor.blogspot.com
http://neymar-opowiadanie.blogspot.com
http://loveme-or-hatemexxx.blogspot.com

Kiski lofki 
:* :* <3 <3 

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 19

Od dwóch tygodni Neymar nie jest w szpitalu. Cieszę się. Cały czas spędza z dziećmi.  Maja ma już siedem miesięcy. Właśnie wróciliśmy z Polski. Davi i Kaja udawali że wzięli ślub żeby nikt ich nie rozdzielił. To było przesłodkie. Akurat jesteśmy u Fabregasa. Cały czas bawi się z Mają i Davim. Są szczęśliwi bo długo się nie widzieli. Maja jest oczkiem w głowie Cesca Daviego i Neya. Będzie miała w przyszłości branie.
-Jezu oddajcie mi tą księżniczkę. -powiedział Fabregas przytulając  dziewczynkę. 
-Nie da rady Fabsiu. Ona jest nasza.-powiedziałam przytulając Neya. 
-Ech chyba czas znaleźć sobie dziewczynę i zrobić takiego słodziaczka.
-Co? Ty Fabregas chcesz się ustatkować?
-No a co? Ludzie ja mam 25 lat.
-Nie dobra nic.-powiedział Ney. Zmieniliśmy a raczej ja zmieniłam temat. Mała już zasnęła a Davi chciał spać więc poszliśmy do domu. Długo nie byłam u Louisa. Wiem że mieszka w moim starym domu.
-Ney ja za chwilę przyjdę.  Idę do Lou.-powiedziałam kiedy Brazylijczyk zatrzymał samochód koło naszego domu.
-To on mieszka w Hiszpanii? Nie wrócił do Anglii?
-Nie. Okej to ja niedługo jestem.-pocałowałam Neya w policzek i poszłam w moje pierwsze miejsce zamieszkania w Hiszpanii. Zapukałam po chwili drzwi otworzył mi Zayn.
-Ee Ivy? Co ty tu robisz?-spytał dosyć zdziwiony.
-Przyszłam odwiedzić Lou ale nie wiedziałam że wy tu jesteście.-zaprosił mnie do środka więc weszłam. 
-Louis jakaś laska do ciebie przyszła!-krzyknął Niall kiedy mnie zobaczył. Louis kiedy zszedł z góry rzucił się na mnie. 
-Skarbie jak ja cię długo nie widziałem.
-Emm Lou? A co z Eleanor?-spytał Harry.
-Nie no serio nie poznajecie dawnej przyjaciółki a ty-wskazałam na Harrego- swojej ex?-zaśmiałam się. Nie miałam im tego za złe co zrobili ponad rok temu. 
-Jezus maria Ivy!-krzyknęli wszyscy oprócz Lou i Zayna się na mnie rzucili.
Gadaliśmy długo, dowiedziałam się że Eleanor to nowa dziewczyna Lou. Jest modelką i z tego co mówili chłopacy bardzo miła. Phoebe od czasu tamtego zdarzenia nie dawała znaku życia.
-No to opowiadaj jak ci idzie z Casillasem?-powiedział Harry.
-Pogło?-powiedział Liam.-Ona jest z Neymarem.
-A nie z Oscarem?-spytał Zayn.
-Już wyjaśniam.-powiedziałam.-Byłam najpierw z Neyem, potem z Casillasem potem wróciłam do Neymara.
-A Oscar? Przecież masz z nim dziecko.
-Oscar to mój przyjaciel. A dziecko mam z Neymarem.
-Jak się nazywa?
-Maja Louise da Silva Santos.-powiedziałam z uśmiechem pokazując tapetę telefonu na którym jest Majka i Davi.
-Ooo jaka słodka. Kto jest chrzestnym?-spytał Louis.
-Fabregas i Inez. Po za tym Inez też ma dziecko.
--Serio!?-krzyknęli na raz. 
-No serio serio. Ma synka a nazywa się Tristan Dare. 
-Tristan i Maja to będzie świetne kuzynostwo.-zaśmiał się irlandczyk. 
Rozmawialiśmy o tym co się działo kiedy się nie kontaktowaliśmy kiedy nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Ivy proszę cię przyjdź mała płacze a nie wiem jak ją uspokoić.-mówił spanikowany Neymar.
-Już idę.-rozłączyłam się i schowałam telefon do tylnej kieszeni jak to ja mam w nałogu. 
-Sorka chłopcy ale mała płacze a Neymar nie wie jak ma ją uspokoić. Jutro wpadnę z Mają i Davim jak Ney będzie na treningu i się z nimi pobawicie.-pocałowałam każdego w policzek i wyszłam. Po niecałych 3 minutach byłam w domu. 
-No nareszcie. Majcia płacze i płacze.-przewróciłam oczami i poszłam do pokoju gdzie znajdowała się moja córeczka.
-Neymar debilu nie pomyślałeś że trzeba jej zmienić pieluszkę?-spytałam mojego chłopaka. 
-No tylko nie debilu. Skąd miałem wiedzieć?
-Może stąd że śmierdzi w całym pokoju?-zaśmiałam się i wzięłam Maje i po kilku minutach miała na sobie czystą pachnącą pieluszkę. Nakarmiłam córeczkę po czym położyłam ją spać. Wzięłam długą relaksacyjną kąpiel. Myślałam o tym co będzie dalej. Okej. Dałam Neyowi szanse a jak znowu mnie zdradzi? Wtedy mogłam urwać z nim kontakt a teraz? Nie mogę bo jest Maja. Wyszłam z wanny otuliłam się ręcznikiem. Przebrana w koszulkę Neya i spodenki weszłam do sypialni gdzie Neymar już spał. Pocałowałam go delikatnie w policzek i położyłam się obok. Teraz już wiem co jest mi potrzebne do szczęście. Maja, Davi Lucca oraz bliskość Neymara. 

_______________________________________________________________

Wieeeemmm zllamiłam sprawę. :( 
Krótki
Do bani
Długo czekaliście a tu takie gónwo :( 
Przepraszam was bardzo. Następny powinien być lepszy :) 
kiski lofki <3 :* :* <3 


sobota, 26 lipca 2014

Wieści parafialne.

Dzis jadę na kolonie. Odcięta od laptopa :'(
Przez ten czas bede dodawac krotsze rozdzialy bo cos tam naskrobie na tele
Kiski lofki :* :* ♡♡
Z kolonii wracam 5 sierpnia jak cos :*

Rozdział 18

14 lipiec ćwierć finał Brazylia-Kolumbia.
Od czasu ostatniego rozstania chciałam wrócić wiele razy ale nie potrafiłam.  Cały czas mieszkam z Oscarem i małą Majką. Jednak urodziłam dziewczynkę.  Ale chrzestni zostali ci ktorych wybrałam na początku czyli Cesc i Inez. Hmm dlaczego nie Louise a Majka? To proste. Przyśniło mi się jak moja mama mówi do jakiegoś dziecka Maja i tak zostało.  Oscar też chciał żeby mała miała tak na imię.  Więc jest mała Maja da Silva Santos. Niech ma po tatusiu nazwisko. Moje przemyślenia przerwał płacz półrocznej dziewczynki. Duże czarne oczy ma po tatusiu w sumie jest cała jak tatuś.  Ciemna karnacja ciemne włoski.  Cud miód i krakersy. Ney wie że mała jest jego córką.  Dowiedział się po porodzie. Dziś po meczu ma się z nią spotkać.  Uciszyłam mała i zasnęła ponownie. Położyłam się a raczej rzuciłam się na łóżko myśląc jak zareaguje na zobaczenie Neymara. Postanowione. Dziś wracam do niego. Już nie mogę wytrzymać bez tego jego ciepła.  Za każdym razem jak rozmawiałam z nim przez telefon mówił jak mnie kocha i że za mną tęskni.
-O czym tak myślisz?-spytał Oscar.
-Ile razy mam ci mówić przestał mnie tak straszyć?-powiedziałam sciszonym głosem.  Nie chciałam aby moja córeczka się obudziła.
-Oj bo po prostu nie chce ci przeszkadzać jak myślisz bo i tak robisz to baardzo rzadko.-zaśmiał się a ja rzuciłam w niego poduszką.
-Myślę częściej niż ty Oscar. 
-Dobra dobra. A tak w ogóle ogarniaj dupe swoją i Majki bo niedługo jedziemy na mecz. Tak w ogóle to trzymaj. Podjumałem mu po ostatnim meczu.-rzucił we mnie koszulką Neymara w której grał na ostatnim meczu.
-Dziękuję. -powiedziałam i przytuliłam Oscara najmocniej jak potrafiłam. 
-Za co? Za to że już dawno powinnaś ruszyć dupe do Neymara?-zaśmiał się i wyszedł.  Nie wiem co on ma z tym ruszaniem dupy może podnieca go to jak dziewczyna rusza tyłkiem. Dziwne że nie ma dziewczyny. Ogarnęłam się na mecz. Ubrałam bluzkę Neya jeansy i niebieskie air maxy. Małą ubrałam w bluzeczkę Brazylii spodnie w kolorze pudrowego różu i białe buciki Nike. Zeszłam na dół gdzie czekał na nas Oscar.
-Wybaczę wam że musiałem tyle na was czekać. Chodź tu moja ślicznotko.-powiedział biorąc Majkę na ręce. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do jego samochodu. Na meczu siedziałam z Davim. Bardzo się ucieszył kiedy zobaczył siostrzyczkę. Mecz rozgrywał się świetnie.  Brazylia prowadziła.  Uśmiechnęłam się kiedy zobaczyłam Neymara odbierającego piłkę a po chwili w moich oczach pojawiły się łzy. 
-Tatuś!!!-krzyknął piskliwie Davi kiedy zobaczył ze do jego taty podchodzą sanitariusze. Chciałam wyjść na to cholerne boisko się czegoś dowiedzieć ale jakiś facet powiedział mi że za dwie godziny się wszystkiego dowiem w szpitalu.  Zostałam do końca meczu ale nie oglądałam go. Cały czas uspakajałam Daviego który płakał mówiąc cały czas że chce do tatusia.  W tej samej chwili zaczęła płakać Majka. 
-Pomogę ci. Powiedziała Rafaella pojawiając się ni stąd ni zowąd.  Wzięła Daviego na ręce a ja uspokoiłam Maje. Mecz okazał się wygrany dla Brazylii. Cieszę się ale przez ten faul nie potrafię tego okazać. 

2 godziny później

Szłam z Davim i Rafą do sali Neya. Majka została z Oscarem. Weszliśmy do jego sali a on siedział wpatrzony w telefon. 
-Tatuś!-krzyknął Davi i przytulił delikatnie Neymara
-Hej synku.-powiedział i spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem. -O to już wiem kto i po co zabrał moją koszulkę.  Rafa siostrzyczko jak ty ślicznie dziś wyglądasz. 
-Oj nie słodź tylko mów co ci jest skoro tu leżysz.
-Oj nic takiego tylko mam pęknięty trzeci kręg lędźwiowy. 
-Jak to jest nic takiego?!-krzyknęłam.
-Dasz dokończyć? Dziękuję.  To nic takiego jak dowiedziałem się że gdyby Zuniga strzelił mi z kolanka dwa centymetry wyżej teraz już bym był do końca życia kaleką.-poleciała mu łza po policzku którą szybko starłam. 
-Davi chodź idziemy po coś słodkiego i coś do picia. Zostawimy tatusia i mamusię samych. Wyszli a ja powiedziałam do Neymara to co już dawno planowałam. 
-Wróciłam. 
-Znaczy że dałaś mi szansę? 
-Tak.- powiedziałam i go pocałowałam najczulej jak potrafię.  
-Obiecuję że nie zmarnuje tej szansy. A gdzie Maja? 
-Została z Oscarem. Cudem wpuścili Daviego a co dopiero pół roczną dziewczynkę.  Powiedz ile bedziesz musiał tu leżeć? 
-Zależy jak będzie wyglądać sprawa z moim kręgosłupem.  Chcę wyjść jak najszybciej żeby zobaczyć Majkę. -powiedział łapiąc mnie za rękę. 
Napisałam do Oscara żeby zrobił zdjęcie  Majce cokolwiek robi. Po chwili dostałam zdjęcie mojej córeczki jak bawiła się grzechotką.
-To jest jej aktualne zajęcie. -powiedziałam pokazując mu zdjęcie. 
-Śliczna jest. Ale zobaczyć ją na zdjęciu a na żywo to całkiem dwie inne rzeczy. Po chwili przyszedł Davi z Rafą i mały zaczął się mnie pytać o Kaje.  
-Wiesz? Jak tatuś się lepiej poczuje to pojedziemy do Kai dobrze?
-Taak!-mały podniósł rączki z geście radochy.-A kiedy zobaczę moją siostrzyczkę mamusiu?
-Jutro chyba że chcesz zostać u wujka Oscara na noc. 
-Tatusiu mogę?
-Ja nie wiem. Teraz się opiekuje tobą ciocia Rafaella. 
-Ciociu mogę?-mały wyszczerzył się 
-Pewnie że możesz. -Rafa pochyliła się  i pocałowała Daviego w głowę.  
Siedzieliśmy u Neymara do póki Daviemu nie chciało się spać.  Wsiedliśmy do samochodu gdzie Davi w połowie drogi zasnął.  Wzięłam małego do domu i położyłam go do mojego pokoju. Dziwne było dla mnie to że w łóżeczku nie było Mai. Poszłam do pokoju Oscara a tan Brazylijczyk spał a mała spokojnie leżała.  
-Chodź malutka. Dajmy wujkowi spać.-powiedziałam biorąc córeczkę na ręce.  Wróciłam do swojego pokoju kładąc małą spać wcześniej ją karmiąc.  Mam nadzieję że teraz zacznie się wszystko układać. Kocham Neymara i nasze dzieci mimo tego że nie jestem prawdziwą matką Daviego pokochałam go prawdziwą matczyną miłością.  Po umyciu się położyłam się koło Daviego. Zanim zasnęłam napisałam do Neymara sms'a. 
Kocham cię skarbie.  Dobranoc  miłych snów.  :* :* :* :* 

Neymar wyszedł ze szpitala kilka dni później.  Nie może grać do końca mudialu. Płakał z tego powodu.  Pocieszałam go. Wszystkie jego problemy uciekły kiedy wziął na ręce naszą córeczkę. 
-Tatusiu mogę wziąć Maje na rączki.  Będę uważał żeby nic się niej nie stało.-Ney spojrzał na mnie a ja pokiwałam twierdząco głową.  Davi wziął delikatnie małą na rączki i pocałował w główkę. 
-Wiesz Maja. Jak będę starszy to będę cię bronił przed złymi chłopakami takimi jak Enrique który sypie piaskiem na placu zabaw.-zaśmialiśmy się z Neymarem. Po chwili mnie przytulił.  Pocałowałam go w policzek. Mała zaczęła płakać a Davi nie wiedział co ma zrobić.  Wzięłam Maje na ręce i uspałam.  
-Kocham cię siostrzyczko.-chłopiec powiedział i pocałował mała w policzek. Kilka minut później leżeliśmy z Neyem    w łóżku. Miedzy nami słodko spał Davi a w łóżeczku Majka.  
-Boli cię jeszcze kręgosłup? 
-Nie. Boli mnie co innego.
-Co?-zaniepokoiłam się. 
-Że nie mogłem być przy narodzinach Mai nie pomogłem ci w ciągu tych 6 miesięcy.  
-Ale będziesz już przy niej póki dorośnie?
-Do końca swoich dni. Ale muszę ci coś powiedzieć. 
-Co takiego?-spojrzałam mu w oczy.  
-Kocham cię ale zakochałem się w jeszcze kimś.  
-W kim?-spytałam smutna ale chciałam wiedzieć. 
-Ma na imię Maja i jest śliczna jak jej mamusia. -pocałował mnie czule.  
-A wiesz że też się w niej zakochałam. -zaśmiałam się cicho. Położyłam się i po jakimś czasie Morfeusz porwał mnie w swoje objęcia. 



_________________________________________

Taki w kit. Musiałam dodać krótszy bo zaraz dodam info dlaczego taki. 
Kiski lofki :* :* ♡♡